latarka walther pro hl11
Data: 2016-04-25

Dzięki uprzejmości Hobby4Men, otrzymaliśmy do testów latarkę czołową Walther PRO HL11.

Po prawie 2 miesiącach ostrego testowania, przyszedł czas na kilka subiektywnych słów na temat niniejszego wyrobu niemieckiej firmy. A więc od początku. ^13AF0923CDD793C9F044C6768EDB4EB80417BC78349E68C1CB^pimgpsh_fullsize_distr

Czołówkę Walther PRO HL11 dostajemy zapakowaną w solidne pudełko, z szybką z pleksi. W środku instrukcja obsługi, baterie, zestaw zapasowych uszczelek, dwa adaptery, paski mocujące i sama lampka.

Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne. Lampka wykonana jest z mocnego aluminium, przycisk duży, łatwo dostępny, zoom i regulacja kąta śmigają płynnie. Dzięki dołączonym adapterom czołówkę można zasilać bateriami: 3xAAA osiągając na maksymalnym trybie 205 lm, 1xICR 18650 odpowiednio 290 lm bądź też 2xCR123 dające aż 340 lumenów.

Czas zobaczyć co to maleństwo potrafi w terenie.

DSCF8432
 

Iwona testuje:

Na pierwszy raz rzuciłam czołówkę na głęboką wodę (dosłownie), bowiem towarzyszyła mi w trakcie spływu nocnego kajakiem po Nidzie. Już na początku okazała się nieocenionym źródłem światła w trakcie pakowania kajaka, jak i jego wodowania. Dużym plusem okazał się zoom, który umożliwił doświetlanie już z daleka rzecznych przeszkód-dzięki temu uniknęliśmy ewentualnej kolizji i klejenia kajaka (kajak gumowy w posiadaniu). Szeroki kąt sprawdził się na przenośkach, gdzie dobrze widzieć, jak stawiać stopy i czy wodowanie w tym miejscu jest aby na pewno bezpieczne.

DSCF8709

Szybkie przełączanie zoomem = szybka reakcja, czyli na plus w takich warunkach. Mimo wszystko staraliśmy się nie rzucać za bardzo w oczy, toteż trzy tryby poziomu mocy umożliwiły nam doświetlanie rzeki w razie potrzeby, a 40%-owa moc była wystarczająca by widzieć co się dzieje na rzece i jednocześnie nie zwracać na siebie uwagi.

Następnym miejscem, gdzie zabrałam dziecko firmy Walther było nocne buszowanie w lesie. Światełko ułatwiło szukanie wszelkich materiałów na ognisko, rozłożenie hamaków do spania, tarpów itp. Przede wszystkim nieopisany komfort-wolne łapki. Wcześniej miałam z tym problem, kiedy musiałam trzymać jakąś latarkę w ręce bądź zębach. Kolejny plus dla mnie-łatwy dostęp do przycisku włącz/wyłącz. DSCF8725

Teraz coś dla miłośników gór. Czołówkę zabrałam na wypad w Beskidy. Babią Górę (Diablak), królową Beskidów postanowiliśmy zdobyć świtem, by móc zobaczyć wschód słońca. Wyruszyliśmy o 4 rano ze schroniska, kiedy wiadomo, że jeszcze ciemno. Szeroki kąt był istotny na oblodzonych szlakach. W wyższych partiach znów przydatny okazał się zoom, kiedy to szlak nie był tak intuicyjny jak w partiach lasu czy kosodrzewiny. Doświetlanie pozwoliło nie zboczyć z utartych ścieżek. Dodatkowym atutem są małe gabaryty lampki oraz waga. W górach każdy gram ma znaczenie…

Ostatnim testem dla Walther’a PRO HL11 były poszukiwania z wykrywaczem. Często wczesnym rankiem panują gęste mgły. Niestety nie zawsze znajdzie się bezpieczne miejsce, by pozostawić samochód.

DSCF8870

I tu doskonale sprawdziła się funkcja Strobo. Samochód zaparkowany na poboczu oznakowany był właśnie czołówką z włączonym trybem, która przez kilka godzin ostrzegała nadjeżdżających kierowców o możliwej przeszkodzie.

DSCF8723

                     Na nocnych eksploracjach HL11 też dawał radę. O ile w trakcie chodzenia latarka nie jest potrzebna , o tyle, kiedy magiczny sygnał twierdzi, że coś ciekawego jest w ziemi światło do kopania (i zasypywania potem dołków) potrzebne jest. Przede wszystkim ciekawość nie pozwoli na odwlekanie sprawdzenia jakiego fanta się właśnie wyciągnęło, toteż nagminnie Walther towarzyszył mi w poszukiwaniach.

Erni testuje:

Czas na trochę więcej ruchu. Na pierwszy rzut zabrałem tego małego WALTHER’ka na rozgrywki ASG. „Czyszczenie” budynków zajętych przez przeciwnika, szybkie przemieszczanie się po ciemnych pokojach i piwnicach- maksymalna moc i funkcja Strobo hulały na przemiennie. Zoom świetnie radził sobie z doświetleniem nawet najdalszych zakamarków pomieszczeń, szybkie i intensywne Strobo spełniło swoja funkcję wręcz wybornie. Z dodatkowych rzeczy, które wyszły w trakcie: DSCF8744

  • Przycisk włącz/wyłącz umiejscowiony tak, że sięganie do niego jest niemal intuicyjne, a wielkość pozwala bez problemu obsłużyć latarkę nawet w rękawiczkach taktycznych.
  • Odblask z tyłu pasków mocujących działał jak „cat eye” montowane na hełmie wśród żołnierzy. Koledzy z teamu idący z tyłu doskonale wiedzieli gdzie jestem.

Kolejną próbą dla HL11 były Urbexowe eksploracje. Tutaj też moc okazała się w zupełności wystarczająca. Regulowany zoom pozwolił, by czy to wąski korytarz, czy też obszerna sala, światło było komfortowe. Zjeżdżając szybem windowym kilka razy zdarzyło się  „przydzwonić” latarką o kawałek muru, jednak solidna obudowa dała sobie radę i czołówka nie przestała świecić. Nie do przecenienia w takim urbexowaniu są też niewielkie i zwarte wymiary Walther’a PRO HL11. Nic nie wadzi i nie zaczepia o przeszkody.

Podsumowując Walther PRO HL 11 to dobry wybór dla osób spędzających aktywnie czas, a szukających latarki czołowej z solidną dawką lumenów, wytrzymałej na warunki terenowe, a jednocześnie niewielkiej o zwartej budowie. Także gracze ASG docenią moc, łatwość obsługi i szybkie bardzo mocne Strobo. DSCF8771

Jedyne do czego moglibyśmy mieć zastrzeżenia to paski mocujące, które nie wyglądają na zbyt solidne. Moglibyśmy, ale nie mamy. Paski jak paski, swą funkcję spełniają, a wygląd rzecz gustu.

Zaraz po rozpakowaniu pudełka przede wszystkim rzuca się w oczy solidna budowa czołówki. Walther postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko jeśli chodzi o jakość wykonania. I dał radę. Brutalnie traktowana, w błocie, piasku, zrzucana z wysokości dalej działa. Z tą mocą i w tej półce cenowej z powodzeniem może konkurować z innymi markami outdoorowymi, stając się sensownym wyborem dla ludzi ceniących wszelką aktywność poza domem.

DSCF8783

Iwona i Ernest



Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *