Data: 2016-12-02

Od zakończenia naszej rowerowej wyprawy Road To Hel(p), podczas której pokonaliśmy polskim wybrzeżem ponad 400 kilometrów, już trochę czasu minęło. Mimo wszystko chcieliśmy się jeszcze raz podzielić z Wami, spostrzeżeniami na temat sprzętu, który mieliśmy ze sobą, sprzętu, który ułatwił nam pokonanie wyznaczonej trasy bez większych problemów. 

We wcześniejszym artykule opisywaliśmy w jaki sposób radziliśmy sobie z przygotowaniem niezbędnego, gorącego posiłku. Teraz skupimy się na opisaniu produktów, które pozwoliły nam funkcjonować podczas zmroku, w ciemności, czyli niezbędnych latarek.
Jak dobrze wiecie nasza wyprawa odbyła się pod koniec października, gdzie dzień był już dość krótki. Zmrok zapadał już około godziny 17. Dlatego odpowiednie przygotowanie w postaci dobrego źródła światła było niezbędne. Zwłaszcza, że każdego dnia kończyliśmy jazdę długo po zmroku. A jeszcze trzeba było znaleźć miejsce na rozbicie namiotów no i je rozbić.
W związku z tym potrzebowaliśmy odpowiednich latarek rowerowych jak i czołowych. W tego typu sprzęt wyposażyła nas marka Hobby4men. Otrzymaliśmy latarki rowerowe marki Silva oraz latarki czołowe marki Walther.
Jak do tej pory nie mieliśmy styczności ze sprzętem tych producentów, więc pozostało nam zaufać, że latarki nas nie zawiodą. A jak było naprawdę?
Zacznijmy od latarek rowerowych. Przednie latarki na rower jakie dostaliśmy do dyspozycji to latarki Silva Commute. Przejdźmy od razu do konkretów. Latarka nie grzeszy mocą, która mogłaby oślepić nadjeżdżającego z przeciwka TIR-a, natomiast nam tego typu kombajn nie był w ogóle potrzebny. W zamian oferuje natomiast długi czas pracy. Producent podaje, czas w trybie min: do 20 godzin
czas pracy w trybie max: do 50 godzin. W tego typu wyprawach liczy się znacznie bardziej jej długość działania niż strumień światła. Latarka zasilana jest małymi paluszkami (AAA), a więc dostępnymi wszędzie. W przypadku rozładowania baterii wystarczy wejść do najbliższej „Żabki” i zakupić odpowiednią ilość baterii, w tym przypadku 3 sztuki. Nam wystarczył jeden komplet baterii na całą trasę, a zaznaczę że używaliśmy ich codziennie.

Dużym plusem tej latarki jest również jej dość spory promień światła wynoszący według danych producenta 180 stopni. To bardzo solidny wynik, który w zupełności wystarczy do oświetlenia trasy po naszej lewej jak i prawej stronie.
Latarkę też w bardzo prosty sposób się demontuje i montuje na rowerze. Co uznaję jako kolejny plusik do kolekcji. Jako latarka rowerowa spełnia też normy wodoszczelności, czyli poradzi sobie z zachlapaniami oraz lekkim deszczem. Podsumowując, nie jest to „kombajn” z najwyższej półki, ale spełnia swoją rolę w stopni wystarczającym. Z pewnością zachowuje odpowiedni stosunek ceny do jakości. Ocena zdecydowanie na +.
Przejdźmy do latarek czołowych, których używaliśmy również codziennie. Firma Walther jak do tej pory znana dla nas tylko i wyłącznie z produkcji broni palnej podsunęła nam produkt, który na pierwszy rzut oka wyróżnia się nowoczesnym designem. Bardzo ładny wygląd z charakterystycznym niebieskim pierścieniem. Ale nie oszukujmy się wygląd może i jest istotny, ale na pewno nie najważniejszy, przynajmniej dla nas. A jak się spisała nasza czołówka?
Model używanej przez nas latarki to Walther Pro HL17. Latarka wykonana jest z bardzo solidnego aluminium. Oczywiście posiada kilka trybów pracy, ale to standard wśród tego typu latarek.
Bardzo dużym plusem, mało spotykanym w tego typu sprzętach, jest występująca regulacja skupienia strumienia światła, czyli popularny zoom. Bardzo intuicyjny sposób zmiany skupienia poprzez przesunięcie głowicy latarki odbywa się bardzo płynnie. Jest to niezwykle przydatna funkcja, z której często korzystaliśmy podczas jazdy, czy innym czynności, bez potrzeby zdejmowania latarki z głowy.

Co ważne odnotowania, latarki czołowe Walther wyposażone są w adaptery, przejściówki, które umożliwiają zastosowania różnego źródła zasilania. Można zatem zastosować adapter i skorzystać z baterii typu AAA lub też akumulatorów AAA Ni-MH, można również, przy pomocy innego adaptera, skorzystać z trochę mniej popularnych baterii CR123 lub coraz bardziej popularnych akumulatorów 18650, zwiększając przy tym moc strumienia światła do maksymalnego pułapu 235 lumenów. To są oczywiście dane producenta, które nie wielu nam mówią. W rzeczywistości przekłada się to na maksymalny dystans ok. 100 metrów oświetlonego terenu. My często używaliśmy słabszego trybu, oszczędzając baterie maksymalnie jak się da. Dobrze, że zawsze jest taka możliwość. Ogólna ocena – bardzo dobra!



Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *