Data: 2016-08-10

Na temat ekwipunku i sprzętu, który możemy ze sobą zabrać na wypad do lasu lub trekking górski powstały już tysiące artykułów i nie mniejsza ilość filmów. Z uwagi jednak na fakt, że większość naszego życia jako mieszczuchy spędzamy w aglomeracji miejskiej, postanowiłem poruszyć kwestię ekwipunku noszonego na co dzień w warunkach betonowej dżungli, która potrafi być równie nieprzewidywalna i zróżnicowana co warunki pogodowe w górach.

Postaramy się zatem skompletować osobisty zestaw szpeju, który może być przydatny w codziennych sytuacjach od momentu wyjścia z domu, podróży do pracy/ szkoły oraz swobodnej eksploracji galerii handlowych, pubów piwnych i wizyty u dziewczyny 😉 Możemy również przyjąć, że potrzebujemy zestawu minimalnego, który nie będzie nam ciążył, zwracał uwagi przechodniów i co najważniejsze pomieszczą go nasze kieszenie lub zmieści się w przeciętnej nerce.

Kontakt ze światem

Numerem jeden na mojej liście jest oczywiście … smartphone/ telefon. Zaskoczeni? Spójrzmy prawdzie w oczy, obecnie każdy z nas, używa tego urządzenia w mniejszym lub większym stopniu i przy jego pomocy, w warunkach miejskich możemy nie tylko komunikować się z całym światem, obecnie za jego pośrednictwem buszujemy po sieci, odwiedzamy portale społecznościowe, fora, dokonujemy zakupów i płatności oraz uwieczniamy ważne lub ciekawe chwile naszego życia … pominę oczywiście modną ostatnimi czasy, chorobę miejską polegającą na szukaniu jakiś wirtualnych potworków 😉

Co polecam do smartfona? Oprócz folii ochronnej/ szyby hartowanej na pewno jakiś wygodne etui ochronne oraz podręczny power bank. Oczywiście dostęp do sieci energetycznej w mieście nie stanowi problemu, jednak z doświadczenia wiem, że współczesne urządzenia są mocno energochłonne i dlatego posiadanie power  czyli zapasowego źródła energii pozwoli nam uniknąć dyskomfortu i stresu. Polecam power banki o niewielkich gabarytach oraz standardowej pojemności tj. od 2200-2600 mAh, które łatwo zmieścić w kieszeni i co najważniejsze obecnie można nabyć za niewielkie pieniądze rzędu 25 zł.

Podstawowe narzędzie

Nieodłącznym elementem każdego wyznawcy filozofii edc jest oczywiście nóż, który w warunkach miasta jest tak samo przydatny co i w lesie, dodaje ponadto + 50 puntów do taktycznego lansu 😉 Na co dzień noszę ze sobą trzy noże: mały typu neck, średniej wielkości folder oraz scyzoryk Victorinoxa, co stanowi oczywiście standardowy objaw choroby każdego nożownika. Na podstawie subiektywnych doświadczeń, zauważyłem jednak że najczęściej wykorzystuje szwajcara, z uwagi na różnorodność narzędzi znajdujących się na jego pokładzie i suma, sumarum jest to najbardziej przeze mnie polecana forma noża.

Światło

Kolejny element bez którego nie wychodzę z domu to oczywiście latarka. Do codziennych zastosowań taktyczne throwery o strumieniu 1000 lumenów oczywiście nie są nam potrzebne. Do oświetlenia ciemnej klatki schodowej lub piwnicy wystarczy mała latareczka na baterie/akumulator AA, emitująca strumień około 100-150 lumenów, co zapewnia dosyć długą pracę urządzenia, powszechną dostępność do zapasowego zasilania (w przeciwieństwie np. do ogniew CR123) oraz niewielką masę i gabaryty. Dostępne są oczywiście przeróżne gadżety w postaci trytyowych breloczków, kart kredytowych LED oraz mini breloków z latarką, uważam jednak, że niewielka latarka zasilana popularną baterią to najlepszy wybór. Jako zwolennik przysłowia “przezorny zawsze ubezpieczony” zawsze mam również przy sobie zapasową baterię lub akumulatorek do towarzyszącej mi akurat latarki,  no co zrobię, niektóre typy tak mają 😉

Podręczny pakiet do nerki

Co warto mieć jeszcze przy sobie? Oczywiście najważniejsze dokumenty i karty płatnicze, w tym miejscu polecam stosowanie sprawdzonych etui ochronnych RFID, kradzieże elektroniczne zdarzają się nader rzadko, wolę jednak chuchać na zimne. W nerce zawsze przenoszę jedną lub dwie pary rękawiczek medycznych, zdarzało mi się już bowiem kilka razy udzielać pierwszej pomocy na ulicy, a w takich przypadkach należy również pamiętać o własnym bezpieczeństwie. Mokre chusteczki (lub zwykłe) nie są być może zbyt survivalowe, ale pozwalają wytrzeć dłonie i brodate lico po upolowaniu pożywnego hamburgera. W mojej taśce przenoszę również drobne szpargały, w postaci: spinacza biurowego, recepturki, kawałka nylonowej linki, małej rolki duct tape, czasem jest to kawałek drutu, agrafka etc. Te drobne przedmioty potrafią być przydatne w najbardziej nieoczekiwanym momencie i stanowią “improwizowany” zestaw naprawczy pozwalający załatać światło rowerowe lub zastąpić zerwaną sznurówkę.

Pomimo korzystania z dobrodziejstw smartfona, nadal posiłkuję się bardziej analogowymi rozwiązaniami w postaci ołówka i notesu, tym bardziej, że posiadam zestaw o właściwościach wodoodpornych, co eliminuje obawy przed zamoknięciem, …rozładowaniem baterii i rozbiciem ekranu 😉

Jako typowy miejski tubylec, posiadam również pancerny pendrive, którego przestrzeń dyskowa wiecznie jest zapchana i co raz oglądam się za kolejnym bardziej pojemnym modelem 😉 Mój miejski zestaw edc zamykają gumy do żucia (w trosce o higienę jamy ustnej i woń nieodstraszającą otoczenie), archaiczny odtwarzacz mp3 oraz lansiarskie okulary przeciwsłoneczne oczywiście z szybką balistyczną z uwagi na wrogie środowisko zurbanizowane.

Zapewne część z Was będzie zawiedziona, że nie przenoszę krzesiwa, noża mora, czołówki i zestawu survivalowego, jednak tak jak zaznaczyłem na początku, obecnie w mieście rolę najważniejszego gadżetu pełni smartphone; zamiennie z kartą płatniczą 😉 Do moich potrzeb taki zestaw wystarcza, każdy może oczywiście stworzyć własny set codziennego użytku, kierując się jedną zdrową zasadą czyli „zawsze trzeba wyglądać taktycznie” 😉



Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *